sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 13

- León?- spytała zdezorientowana - A co ty tu..? 
Nagle pociemniało jej przed oczami i poczuła pulsujący ból.... 

Rozdział 13 

León 
Biegłem przez korytarz w szpitalu. Co się stało?!! W telefonie słyszałem tylko roztrzęsioną Fran. 
Nagle zauważyłem Natalię na korytarzu.
-Nati gdzie ona jest?- spytałem zdyszany , a ona tylko przeczesała ręką burzę ciemnych włosów i powiedziała- I tak cię nie wpuści... 
-Kto?!!
-Federico i German, nie dopuszczą cię do niej. Cami tam nie ma, jest w ubikacji , a Francesca w kiosku szpitalnym- skoro nie wpuścili przyjaciółek, to ciebie tym bardziej....a León , ja wiem... 
-O czym?-spytałem podejrzliwie. O czym mogła wiedzieć?
Zaśmiała się tajemniczo i przymknęła powieki, na których widniała idealna kreska. 
-Tej nocy , kiedy zszedłeś do kuchni, po coś usłyszałeś to czego nie powinieneś, i z resztą ja też nie powinnam wiedzieć ... Alison i German się kłócili... o Violettę. I German wie że tam byłam , ale się nie odzywał , a ty postanowiłeś wkroczyć i dobrze-niech ma się kogo bać. 
- Ale wiesz czego to dotyczyło?-spytałem a ona wbiła we mnie ciemne oczy i rzekła- Myślałam że ty mi powiesz... ale skoro nie wiesz ani ty ani ja, to się dowiem, ale wiem o jeszcze jednej rzeczy...

-Jakiej?!!Powiedz... 
-Federico na pewno o tym wie. Jeśli myślałeś że w tym domu tylko ty podsłuchujesz i że tamtej nocy były tam tylko 3 osoby, to się mylisz- było ich tam dużo... za dużo
-To ile osób wie że German...-zacząłem , ale wtedy rozległ się głos Francesci- I co coś już wiadomo? Co z nią?
- Nic nie chcą powiedzieć....- powiedziała Nati nie patrząc ani na mnie ani na Fran , a gdzieś po środku , w przestrzeń. Przy niej Vilu to otwarta księga. 
-Hej dziewczyny!- nadbiegła Cami-Moja mama ma tu znajomą pielęgniarkę , za jej pośrednictwem wejdziemy.... 
-A co ze mną?!!-wkurzyłem się bo ja też chciałem tam wejść , a wszyscy jakby tego nie dostrzegali..
-León przepraszam, nie wiedziałam że jesteś , wejdą 3 osoby i pielęgniarka...- Cami wymalowała na twarzy zmartwienie.
-Chodźcie-rzuciła bezwładnie i smutno Fran. Ruszyły gdzieś w głąb korytarza-pomyślałem że jak pójdę za nimi , to przynajmniej dowiem się gdzie leży Viola. 

                                                                   ◄◄◄ 
   
    Stałem przed ogromną szybą, za którą znajdowała się sala szpitalna i łóżko w którym leżała Viola. Miała podpiętą kroplówkę, inhalator, była nieprzytomna. 
Po półgodziny German i Federico wyszli , rzucając mi tylko nie przyjemne spojrzenie. 
Wszedłem do sali i usiadłem na krześle bok łóżka. 
-Myślicie że to zamach?-rzuciła Cami a wszystkie się uśmiechnęły. 
-Niby czemu?-spytałem , a one popatrzyły po sobie po czym Francesca: Zemsta Ludmi... 
Przewróciłem oczami
-H a h a h a , bardzo śmieszne. 
Po 15 minutach dziewczyny wyszły. Zostałem sam i nie chciałem iść- chciałem tu być i patrzeć jak maszyna rejestruje każde bicie jej serca - i przy tym mieć pewność że to serce nie staje...
Przyniosłem kwiaty które położyłem na szafce obok łóżka. Viola przejdzie operację, i mam nadzieję że z tego wyjdzie... tylko co jej jest?!!!
Miałem ochotę ją pocałować, przynajmniej w policzek... 


                                                                      ►►►
Ludmiła 
Dostałam SMS-a od Lary że León jest w szpitalu. Tak bardzo się o niego bałam. Biegłam przez szpital jak opętana kiedy zauważyłam Larę. 
-Gdzie on jest?!
-Popatrz- powiedziała i się uśmiechnęła złowieszczo.
Leónowi nic nie było- coś się stało Violett'cię. 
Siedział przy niej i trzymał ją za rękę. Patrzył się w nią z takim zmartwieniem.
Nagle wstał, położył jej rękę delikatnie na bladym policzku i coś szepną, po czym pocałował ją w policzek. 
Wbiegłyśmy z Larą do sali obok, żeby León wychodząc nas nie zauważył. 
Kiedy wyszedł weszłam do Violetty. 
-Zabierasz mi go- szepnęłam siadając na krześle obok- A ja nie mogę nic z tym zrobić. 
Spojrzałam na różę- były pudrowe , jej ulubione - przeczytałam to kiedyś w jej pamiętniku, kiedy z Larą zabrałyśmy jej go. León wiedział jakie kupić, czyli że z nim rozmawia.... częściej niż mi wspomina. 
-I co chcesz zrobić?- spytała Lara która znikąd stanęła obok.
-A co możemy...?
Larze błysnęło w oczach:
-Zawsze możemy odciąć inhalator... 


León 
Wieczorem moją głową rządziła Violetta- co robi? Dalej śpi? A może nie śpi, może umiera, tak cicho i wolno...- w głowie miałem najgorsze scenariusze. 
Ona nie może odejść, nie może mi tego zrobić, zależy mi na niej, chcę patrzeć jak się uśmiecha, chcę spijać z policzka jej rumieniec. Tylko dlaczego uświadamiam to sobie, dopiero teraz kiedy ona .... jest w śpiączce.... i kiedy przyszłość wisi na włosku...ewentualnie dwóch.


Ale nie Viola się nie budziła. Ciągle spała - albo JESZCZE spała....a może JESZCZE żyła. 
W obliczu zemsty człowiek staje się tyranem o jakim mu się nie śniło- ty chyba Ludmi wiesz o tym najlepiej.... 

3 komentarze:

Właścicielki bloga mają nadzieję że ten post Ci się podobał - opinię podaj w komentarzu - nie ważne czy negatywną czy pozytywną , bo każda jest ważna!!