Park. Diego spotyka się z Larą
-Cześc-przywitał się, a co ona podeszła i pocałowała go w policzek.
-No hej!-pisnęła
-Musimy porozmawiać...
-O czym?
-Ostatnio mało czasu spędzamy razem...
-Tak, masz racje...mam pomysł. Będziemy się razem uczyć..!
-Nie, Lara posłuchaj...
-O co ci chodzi?
-To koniec-powiedział szybko, a ona zrobiła wielkie oczy.
-Czy ty...ty zrywasz ze mną?
-Tak. Lara...znajdziesz sobie kogoś lepszego niż ja. Kogoś, kogo pokochasz na prawdę...
-Ale Diego...
-Kochałem cię. Chciałbym, żebyś o tym wiedziała...
-Przynajmniej jedno z nas kochało.
Przytulili się.
-Trzymaj się-Diego puścił dziewczynę i odszedł.
-Jeszcze zobaczymy...-syknęła dziewczyna i przymrużyła oczy... Czy było jej przykro? Nie! Była wściekła....
-Skoro mnie opuściłeś, zrobię wszystko żeby wszyscy opuścili ciebie....
niedziela, 3 sierpnia 2014
niedziela, 13 lipca 2014
Rozdział 29
Hej!
Takie małe zmiany w treści:
*Federico jeszcze nie poznał Ludmiły- od tej drugiej strony
Teraz na kilka (naście) rozdziałów powróci wszystko do normy. Nazbierało się dużo nier wyjaśnionych spraw i trzeba to rozprostować.
CMOK!
-I jak się czujesz?
-Dobrze. Tylko trochę się potłukłam...
-Uf..kamień z serca.
-Słuchaj...bo mi się przypomniało.
-Kto je porwał?
-To były dwie dziewczyny- ciężko mi określić ich wiek, ale jedna miała okulary, a druga czerwony płaszcz.
___
Takie małe zmiany w treści:
*Federico jeszcze nie poznał Ludmiły- od tej drugiej strony
Teraz na kilka (naście) rozdziałów powróci wszystko do normy. Nazbierało się dużo nier wyjaśnionych spraw i trzeba to rozprostować.
CMOK!
-I jak się czujesz?
-Dobrze. Tylko trochę się potłukłam...
-Uf..kamień z serca.
-Słuchaj...bo mi się przypomniało.
-Kto je porwał?
-To były dwie dziewczyny- ciężko mi określić ich wiek, ale jedna miała okulary, a druga czerwony płaszcz.
___
Violetta
-Boże...dlaczego?! Dlaczego tam przylazłaś?!
-Czy mogłabyś się łaskawie przestać na mnie wydzierać? To że masz na nazwisko Verdas nie oznacza, że wolno ci mną pomiatać!
-Skoroś taka mądra to wyciągnij nas stąd!
-A żebyś wiedziała!
Podeszłam do szafy i zajrzałam do niej- leży tam grabie. Ściany wydawały się byś nie trwałe i takie...badziewskie. Zamachnęłam się z całych sił i wybiłam dziurę w tym pseudo murze. Wyleciałyśmy z Sashą przez nią na trawnik i jęknęłyśmy:
-To domek ogrodnika...
Cały czas byłyśmy na posesji Verdasów!!!
Cztery dni później...:
Nadal nie wiemy kto był autorem tego kiepskiego żartu z tym całym porwaniem. Cóż...powinien się wstydzić. W końcu stało się dużo złych rzeczy. Katina leżała w szpitalu- na całe szczęście nic wiele jej się nie stało i już jest w domu.
W szkole trwały remonty i wszyscy szli do szkoły o tydzień później. Nawet lepiej...
Z Leónem nie rozmawiałam od tamtej nocy.
***
Razem z Fran, Cami, Nat i Mel zeszłyśmy na obiad. Dzisiaj była zupa pomidorowa i spaghetti.
Nie wracałysmy do ostatnich wydarzeń: Resto i obie Torres to moje przyjaciółki, a Melissa to moja siostra i nikt nie może tego podważyć.
-Podano do stołu!-zawołał Federico. Tego dnia na zapleczu było miło jak nigdy. Fede bawił się w kelnera,m nawet Maxi przyszedł do nas na obiad. Jak za starych dobrych czasów, przyjaciele w komplecie, zawsze razem.
_
-Violu- tata wychylił się przez drzwi od kuchni:
- Ktoś chce z tobą rozmawiać.
Odeszłam od stołu i założę się że Federico już zajął moje miejsce. Na zewnątrz czekał na mnie...León.
-Hej- szepnął
-Cześć
-Możemy porozmawiać?
-Czemu by nie..
Wyszliśmy do ogrodu i spacerowaliśmy kamienistą ścieżką.
-O czym chciałeś rozmawiać?
-Violu, ja wiem że nieźle nagadałem wtedy na tej drodze, ale...
-Okłamałeś mnie León...Okrutnie okłamałeś. Czułam się...jak wtedy. W dzień, w który mnie pocieszałeś po rozstaniu z Tomasem a potem powiedziałeś że ani ja, ani mój los, moje życie- nic nie znaczą dla ciebie. Że nie istnieje.
-No właśnie dokładnie taka sama sytuacja! Wtedy chciałem uciec od wywodów Ludmiły, a tym razem od twojej siostry! Tylko dlatego tak powiedziałem!
-Czyli okłamałeś Melisse...Poza tym wiesz jak nazywa się ktoś kto ciągle ucieka?
-Wiem, ale...
-Na razie daj mi spokój...
-Wybaczysz mi kiedyś?
-Już ci wybaczyłam...Ale to nic nie znaczy.
-Zacznijmy od początku..!
-Od początku? Zgoda! Hej mam na imię Violetta, mieszkam w twoim domu i opiekuję się twoja siostrą!
Po tych słowach odbiegłam. Nie było tak źle...i chyba mi sie udało- jestem niezależna i samowystarczalna! Mam tylko nadzieję że León zrozumiał czym zawinił i że...będzie między nami nie długo dobrze. Tak jak dawniej.
Rozdział jest krótki i mało się wyjaśnia. W zasadzie ta głośna sprawa zakończyła sie bardzo cicho- i tak miało być. Wkrótce jednak coś znowu się wydarzy, ale na razie nasza para musi odbudować relacje...
wtorek, 8 lipca 2014
Rozdział 28
W sytuacji, kiedy zmysły i pamięć cię zawodzą, nie wiesz co zrobić. Najczęściej siedzisz i czekasz. Ale jak tu czekać, kiedy od twojego wspomnienia zależy przyszłość ważnej dla ciebie osoby? Czuję się jak Atlas- całe niebo na moich barkach..
León
Siedziałem razem z Mel na korytarzu w klinice zdrowia psychicznego. Czekaliśmy na badania. Nie ukrywam że trochę się bałem... skąd miałem wiedzieć co chcą mi zrobić? Dodadzą mi coś do herbaty? Przykują do krzesła i podepną kable do mózgu?
-León Verdas i Melissa Castillo- zawołała pielęgniarka wychylająca się z jednej ze sal.
-Gotowy?- spytała dziewczyna obok mnie na co ja- Nie.
-Nie przejmuj się, ja też nie...
Czułem się nieswojo z tym że jest dla mnie miła. Powinna mnie nienawidzić dalej- to mi obiecała.
-Musimy je znaleźć León-powiedziała przed wejściem do sali- Jeżeli to, że dam się uśpić jak pies, pozwoli uratować Sashe i Viole to ja się na to piszę.
-Stoję po twojej stronie- powiedziałem i uniosłem kąciki ust- To dla nich...
-Dla nich...
Równo wkroczyliśmy do sali. Odważni i gotowi na wszystko.
Jednak widok mnie rozczarował- żadnych elektrycznych krzeseł, kabli, kroplówek...tylko dwa antyczne łóżka i biurko po środku.
-Witam- przy tym biurku siedziała kobieta około 50- tki w okularach i niedługich włosach.
-Dzień dobry- wydukała Mel. Mi nie starczyło siły na to, żeby się przywitać.
-Usiądźcie na łóżkach.
Melissa szybko zajęła łóżko pod oknem, pokryte jasnym, niebieskim jedwabiem. Cóż, mi zostało zacienione miejsce pod ścianą wyłożone ciemnożółtym jedwabiem.
-Powiedzcie mi co pamiętacie- odpowiedziała kobieta za biurkiem. Na plakietce przypiętej do jej kaszmirowego swetra, wyraźnie wyryte zostało jej nazwisko- dr. Isabella O'Connor
-No więc- Melissa poruszyła się niespokojnie- Przekrzykiwaliśmy się... Viola i Cami znikąd pojawiły się za drzewem. Violi było przykro z powodu kłótni o...
-Melissa, to jest moja sprawa- przerwałem jej.
-Młodzieńcze nie musisz się martwić, że doniosę rodzicom lub glinom. Obowiązuje mnie tajemnica lekarska i w takich chwilach powołuję się na klauzulę sumienia. Melisso, kontynuuj...
-Proszę pani, ja tak na prawdę to nie wiem. Jestem tu od wczoraj, a León i Violetta znają się dłużej.
Ale &*#@! nawet w takiej sytuacji na mnie zwala!!!
-Leónie...- powiedziała dr. O'Connor
-Ja i Violetta przyjaźniliśmy się do tamtego wieczoru. Nie ukrywam- sprawiłem jej niesamowitą przykrość, z jasnych powodów- rzuciłem Melissie wrogie spojrzenie.
-Jakich powodów?
-Gdyby Mel nie usiłowałaby obwiniać mnie o wszystko co wydarzyło się w jej życiu to bym nie skłamał. Nie skłamałbym że kocham Anabell. To była jedna wielka pomyłka, która mnie teraz prześladuje w twojej postaci.
-Już chyba wiem gdzie leży problem- powiedziała terapeutka- Musicie oboje doprowadzić się do stanu uśpienia. Uśpienia nienawiści, jaką się darzycie. Melisso powiedz co pamiętasz z chwili kiedy zeszliście z drogi?
-Tylko tyle że pchnęłam Sashę na bok i trzymałam ją za rękę, ale ona później ją puściła i to tyle jeśli o nią chodzi. Wiem że ktoś wpakował ją do samochodu.
-To była Violetta!- wrzasnąłem- To ją wtedy na wpół przytomną wkładali do tego auta!
-Jasne...a masz dowody? Może Viola po prostu od ciebie zwiała?
-Ode mnie? To ty nazwałaś swoją przyjaciółkę kłamczuchą! To ty jej nie wierzyłaś!
-Spokojnie! Mamy niezgodność we wspomnieniach. Oboje widzieliście samochód i dziewczynę do niego wsiadającą. Nie wiecie tylko która to była.
-Miała krótkie włosy, czyli Violetta!
-Sash miała związane, to mógł być jej kucyk! Ja się tylko o nią martwię!
-O kogo? O siostrę czy przyjaciółkę, której zadałaś więcej ran, niż Anabell cię okłamała! Ja martwię się bardziej oto co one sobie zrobią!
-Sobie?
-Nie wiesz? Violetta i Sasha się nie znoszą!
-Dobra, teraz się połóżcie... myślę że drążymy nie we właściwej kopalni- terapeutka wstała zza biurka.
-Wprowadzę was w stan hibernacji na czas 10 minut. Powinniście sobie wszystko przypomnieć...
___
Po 10 minutach się obudziłem, ale nie...nic sobie nie przypomniałem! Byłem tylko pewny że to Violetta była wtedy wpychana do auta.
Melissa
Otworzyłam oczy- nic sobie nowego nie przypomniałam!
Po 90 minutach opuściliśmy gabinet i każdy poszedł w swoją stronę. Kiedy byłam koło windy poczułam pulsujący ból głowy i wtedy to się stało. Pamiętam!!! Pamiętam wszystko!
Wycofałam się z windy i pobiegłam za Leónem który poszedł schodami.
-León! Leeeón!!!- zawołałam i wychyliłam się przez barierkę.
Nagle poczułam mocne pchnięcie i świat zawirował.
León
Siedziałem razem z Mel na korytarzu w klinice zdrowia psychicznego. Czekaliśmy na badania. Nie ukrywam że trochę się bałem... skąd miałem wiedzieć co chcą mi zrobić? Dodadzą mi coś do herbaty? Przykują do krzesła i podepną kable do mózgu?
-León Verdas i Melissa Castillo- zawołała pielęgniarka wychylająca się z jednej ze sal.
-Gotowy?- spytała dziewczyna obok mnie na co ja- Nie.
-Nie przejmuj się, ja też nie...
Czułem się nieswojo z tym że jest dla mnie miła. Powinna mnie nienawidzić dalej- to mi obiecała.
-Musimy je znaleźć León-powiedziała przed wejściem do sali- Jeżeli to, że dam się uśpić jak pies, pozwoli uratować Sashe i Viole to ja się na to piszę.
-Stoję po twojej stronie- powiedziałem i uniosłem kąciki ust- To dla nich...
-Dla nich...
Równo wkroczyliśmy do sali. Odważni i gotowi na wszystko.
Jednak widok mnie rozczarował- żadnych elektrycznych krzeseł, kabli, kroplówek...tylko dwa antyczne łóżka i biurko po środku.
-Witam- przy tym biurku siedziała kobieta około 50- tki w okularach i niedługich włosach.
-Dzień dobry- wydukała Mel. Mi nie starczyło siły na to, żeby się przywitać.
-Usiądźcie na łóżkach.
Melissa szybko zajęła łóżko pod oknem, pokryte jasnym, niebieskim jedwabiem. Cóż, mi zostało zacienione miejsce pod ścianą wyłożone ciemnożółtym jedwabiem.
-Powiedzcie mi co pamiętacie- odpowiedziała kobieta za biurkiem. Na plakietce przypiętej do jej kaszmirowego swetra, wyraźnie wyryte zostało jej nazwisko- dr. Isabella O'Connor
-No więc- Melissa poruszyła się niespokojnie- Przekrzykiwaliśmy się... Viola i Cami znikąd pojawiły się za drzewem. Violi było przykro z powodu kłótni o...-Melissa, to jest moja sprawa- przerwałem jej.
-Młodzieńcze nie musisz się martwić, że doniosę rodzicom lub glinom. Obowiązuje mnie tajemnica lekarska i w takich chwilach powołuję się na klauzulę sumienia. Melisso, kontynuuj...
-Proszę pani, ja tak na prawdę to nie wiem. Jestem tu od wczoraj, a León i Violetta znają się dłużej.
Ale &*#@! nawet w takiej sytuacji na mnie zwala!!!
-Leónie...- powiedziała dr. O'Connor
-Ja i Violetta przyjaźniliśmy się do tamtego wieczoru. Nie ukrywam- sprawiłem jej niesamowitą przykrość, z jasnych powodów- rzuciłem Melissie wrogie spojrzenie.
-Jakich powodów?
-Gdyby Mel nie usiłowałaby obwiniać mnie o wszystko co wydarzyło się w jej życiu to bym nie skłamał. Nie skłamałbym że kocham Anabell. To była jedna wielka pomyłka, która mnie teraz prześladuje w twojej postaci.
-Już chyba wiem gdzie leży problem- powiedziała terapeutka- Musicie oboje doprowadzić się do stanu uśpienia. Uśpienia nienawiści, jaką się darzycie. Melisso powiedz co pamiętasz z chwili kiedy zeszliście z drogi?
-Tylko tyle że pchnęłam Sashę na bok i trzymałam ją za rękę, ale ona później ją puściła i to tyle jeśli o nią chodzi. Wiem że ktoś wpakował ją do samochodu.
-To była Violetta!- wrzasnąłem- To ją wtedy na wpół przytomną wkładali do tego auta!
-Jasne...a masz dowody? Może Viola po prostu od ciebie zwiała?
-Ode mnie? To ty nazwałaś swoją przyjaciółkę kłamczuchą! To ty jej nie wierzyłaś!
-Spokojnie! Mamy niezgodność we wspomnieniach. Oboje widzieliście samochód i dziewczynę do niego wsiadającą. Nie wiecie tylko która to była.
-Miała krótkie włosy, czyli Violetta!
-Sash miała związane, to mógł być jej kucyk! Ja się tylko o nią martwię!
-O kogo? O siostrę czy przyjaciółkę, której zadałaś więcej ran, niż Anabell cię okłamała! Ja martwię się bardziej oto co one sobie zrobią!
-Sobie?
-Nie wiesz? Violetta i Sasha się nie znoszą!
-Dobra, teraz się połóżcie... myślę że drążymy nie we właściwej kopalni- terapeutka wstała zza biurka.
-Wprowadzę was w stan hibernacji na czas 10 minut. Powinniście sobie wszystko przypomnieć...
___
Po 10 minutach się obudziłem, ale nie...nic sobie nie przypomniałem! Byłem tylko pewny że to Violetta była wtedy wpychana do auta.
Melissa
Otworzyłam oczy- nic sobie nowego nie przypomniałam!
Po 90 minutach opuściliśmy gabinet i każdy poszedł w swoją stronę. Kiedy byłam koło windy poczułam pulsujący ból głowy i wtedy to się stało. Pamiętam!!! Pamiętam wszystko!
Wycofałam się z windy i pobiegłam za Leónem który poszedł schodami.
-León! Leeeón!!!- zawołałam i wychyliłam się przez barierkę.
Nagle poczułam mocne pchnięcie i świat zawirował.
Przepraszamy Mel- wiedziałaś za dużo.
Każdy ma coś na sumieniu, ale...
Nie tobie jest dane rozpowiadać nasze grzechy.
A już na pewno nie o tej nocy, którą wyjęłyśmy wam z pamięci...
sobota, 31 maja 2014
Rozdział 27
1 września- rozpoczęcie roku szkolnego
Jaki ja jestem głupi! Kocham ją całym sercem, a ona... ona myśli że ją okłamałem! Raczej okłamałem Melisse żeby dała mi spokój z przeszłością. Ale teraz to już się nie liczy! Nie ma ani jej, ani Sash... Gdzie są? Co się wydarzyło tamtego wieczoru? Pamiętam tylko białe światła i pisk opon. Znajdę Cię...na pewno.
León
-Powiedz co pamiętasz- rzekł policjant, patrząc na mnie badawczo.
-Przecież mówiłem, że nie pamiętam nic z tamtego wieczoru. A to co wiem, już powiedziałem.
-Komu?
-Temu drugiemu- wskazałem palcem na faceta gadającego przez komórkę.
-W takim razie powtórz to, co powiedziałeś wcześniej.
-Eh... nie pamiętam jak się znaleźliśmy na tamtej ulicy...kłóciliśmy się.
-Kto tam był?
-Sasha, Melissa i ja. Jak się potem okazało Violetta i Camila też...
-O co się pokłóciliście? - na te słowa spojrzałem na Melisse opartą o okno. Uniosła głowę, i delikatnie kiwnęła, dając mi znak że potwierdzi moje kłamstwo.
-O drobiazg. Nie przepadamy za sobą.
-Violetta musiała odreagować po czymś, i udała się z przyjaciółką Camilą Torres do owego parku,przy którym się spotkaliście. Czy masz coś do powiedzenia, w tej sprawie?
-Nie, nie wiedziałem że one tam są!
-Następnie, nadjechał samochód i wszyscy zaczęli uciekać z drogi.
-Tak.
-Więc gdzie są Violetta i Sasha?
-Nie wiem. Ja... ja chyba widziałem jak wsiadają do tego samochodu, a raczej są do niego wpychane...- spojrzałem na rodziców, którzy wyglądali na zawiedzionych.
-Zostaniesz poddany badaniom psychologicznym, dzięki którym uda nam się ustalić czy owe wspomnienia są prawdziwe.
-Nie zgadzam się!
-Owszem, zgadasz-syknął tata
-To prawda- odezwała się Melissa- Też to widziałam, i też nie jestem tego za pewna ale...
-W takim razie oboje macie się stawić w klinice zdrowia psychicznego, we wtorek.
Zapadła cisza.
-No to...damy wam już spokój...porozmawiajcie- wszyscy oprócz mnie i Mel opuścili pokój.
-IDIOTA!- wrzasnęła Melissa, na co ja- EGOISTKA!
-DEBIL!
-SNOPKA!
-DLACZEGO NIE RATOWAŁEŚ VIOLETTY?!!!
-DLACZEGO NIE RATOWAŁAŚ SASHY?!!!!!
-PODOBNO KOCHASZ VILU...!
-A TY PODOBNO PRZYJAŹNISZ SIĘ Z SASH...!
Zapadła cisza na parę minut. Patrzyliśmy na siebie jak na najgorszych wrogów.
-Wołałem ją. Szukałem, ale nie znalazłem jej...
-Trzymałam Sashę za rękę, a wtedy ona mnie puściła.
Odwróciliśmy wzrok i spytałem ponownie- Może sobie odpuścimy...na dzisiaj?-Zgoda. Ale w moich oczach zawsze będziesz chłopakiem mojej <fałszywej> przyjaciółki, przez którego ona leży w grobie. I nigdy ci nie wybaczę.
Wyszła z pokoju. Nagle zauważyłem że mam urwany kawałek koszuli. Czy to kolejna rzecz której nie pamiętam?
Violetta
Otworzyłam oczy i podniosłam się z ziemi. Zamazany obraz, w dość szybkim tempie zrobił się ostry.
Siedziałam w małym pokoiku, a obok mnie leżała Sasha. Spała...ale czy na pewno? Sprawdziłam szybko puls- jest okey, żyjemy obie...to teraz mogę się zająć myśleniem nad tym co się wydarzyło... -Violetta, czekaj!
-Nie rozumiesz że nie chcę z tobą o niczym rozmawiać?- pytałam przez łzy. Byłam na niego wściekła, a za razem chciałam go przytulić.
Nagle ze wszystkich stron dobiegł pisk opon. Poczułam jak León ciągnie mnie i Cami na bok.
Leżeliśmy bez ruchu. León trzymał mnie za rękę, a ja go za koszulę. Po chwili poczułam jak ktoś mnie podnosi. Nie chciałam wstać-chciałam zostać z Leónem. Jednak natarczywy 'ktoś' w końcu nas rozdzielił... i dalej nie pamiętam.
Obejrzałam się cała, szukając jakichkolwiek śladów że rzeczywiście to sie wydarzyło. Wtedy zauważyłam skrawek kraciastego materiału, wystającego z rękawa mojego swetra- to kawałek koszuli Leóna.
Tak León, jesteś głupi. Tak Melisso, jesteś egoistką.
Tak, Violetto-León Cię zranił- ale to nie znaczy że Cię nie kocha!
Owszem Sash, miałaś rację co do Anabell.
Tak, Violetto-León Cię zranił- ale to nie znaczy że Cię nie kocha!
Owszem Sash, miałaś rację co do Anabell.
piątek, 30 maja 2014
HEJ
Noo cześśćć.... jeśli to czytasz, to mamy nadzieję że przeczytałeś rozdział 26- ten który dzisiaj wreszcie został opublikowany.
A więc tak, mamy przyjemność przedstawić światu Lucy Missing- nowa na bloggerze. Dziewczyna pisze świetnie, i to ona po przeczytaniu naszego opowiadania nas zachęciła do blogowania. A niedawno my dokonałyśmy tego samego w stosunku do niej- dziewczyna panicznie boi się krytyki innych, chociaż pisze świetnie. Więcej informacji o niej na blogu Kai- resnaye.blogspot.com ponieważ to za jej pośrednictwem Lucy i Ola się poznały ♥
Blog Lucy Missing- hej i prosimy-zaglądnijcie do niej- tak ją troszeczkę utwierdźcie w tym że to na prawdę jest dobre!!
A więc tak, mamy przyjemność przedstawić światu Lucy Missing- nowa na bloggerze. Dziewczyna pisze świetnie, i to ona po przeczytaniu naszego opowiadania nas zachęciła do blogowania. A niedawno my dokonałyśmy tego samego w stosunku do niej- dziewczyna panicznie boi się krytyki innych, chociaż pisze świetnie. Więcej informacji o niej na blogu Kai- resnaye.blogspot.com ponieważ to za jej pośrednictwem Lucy i Ola się poznały ♥
Blog Lucy Missing- hej i prosimy-zaglądnijcie do niej- tak ją troszeczkę utwierdźcie w tym że to na prawdę jest dobre!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)