I taka uwaga ... jeśli taki kalendarzyk napisany na zielono który odlicza do końca wakacji znajduję się pod numerem rozdziału , to oznacza że jest kolejny dzień , lub dwa ... zależy który dzień jest tam wpisany ... TO TYLE THX ZA UWAGĘ ♥
A i jeszcze jedno; żeby zrozumieć niektóre zdania i watki pasuje przeczytać zawartość zakładki " Bohaterzy" - nie chcemy wcale sobie tam nabijać wyświetleń ani nic , po prostu są tam istotne informacje ... ☺
Rozdział 2
León
Poszedłem do mojego pokoju . Tego dnia już chciałem tylko zobaczyć Ludmiłę - moją dziewczynę . Nie widziałem się z nią około 3 miesiące .. w głowie mam jej uśmiech - taki szczery uśmiech którym mnie obdarza kiedy jesteśmy sami ... ale obok pięknego uśmiechu widziałem jeszcze jeden uśmiech- Violetty - dlaczego ten jej sztuczny i wymuszony uśmieszek tak zapadł mi w pamięci?
Usiadłem na sofie , i widok z okna bardzo przyciągnął moją uwagę ...
Widziałem okno w jakimś , starym , nie wykończonym pokoju i pięknymi drzwiami frontowymi.
Wstałem i wpatrywałem się krzywo w to okno . To było jak coś po drugiej stronie lustra - mój pokój , urządzony i taki przytulny , a tamten obskurny i zimny ...
- Kto tam do licha mieszka?!!- pytałem sam siebie , kiedy nagle drzwi w tamtym pokoju się otworzyły . Stanąłem za ścianą , aby nikt mnie nie zauważył ... wychyliłem delikatnie głowę , i to co zobaczyłem... to będzie uraz do końca życia ... to była Violetta!
Wydawała się jedyna .. kolorowa na czarno-białym tle .
Usiadła na łóżku obok drewnianej komódki . Za nią weszła ta Włoszka co doszła do nas kiedy przeraziliśmy się na swój widok.
Nagle zadzwonił mój telefon . Dzwoniła Ludmiła.
- Hej kotek- odezwałem się na co ona - Hej ! Skarbie czekam z Diegiem , i z Larą w ogrodzie , twoja mama pozwoliła nam wejść ...
- Już schodzę- powiedziałem i się rozłączyłem . Przed wyjściem , zerknąłem jeszcze raz w okno - Violetty nie było już w pokoju.
Zszedłem do ogrodu i pierwsze co usłyszałem to - Oddawaj to!!
Poszedłem zobaczyć co się dzieję . Moim oczom ukazał się Diego który wymachiwał fioletowym zeszytem , a Violetta obok niego próbowała go sięgnąć . Lara krzyczała : Nie dawaj jej kochanie!!
Ludmiła nie śmiała się , a wręcz przeciwnie miała zmartwioną minę , lecz kiedy Lara się na nią patrzyła, udawała że się świetnie bawi .
- Oddaj , proszę!!- wrzasnęła Violetta , prawie przez łzy . Podszedłem a ta spojrzała na mnie . Była ciekawa mojej reakcji . Co zrobię? Będę się śmiał , z reszta , czy jej pomogę?
Podszedłem i zabrałem zeszyt oddając jej , ale nawet na nią nie patrząc , udając wręcz że jej nie znam ; nie wiem dlaczego tak postąpiłem ...
Vilu przycisnęła do siebie zeszyt i ruszyła ku wyjściu z ogrodów
- Dlaczego , jej pomogłeś? - spytał Diego , śmiejąc się .
- Bo po pierwsze : była od ciebie słabsza i była dziewczyną , po drugie : zaczynaj do kogoś kto ma szanse wygrać ...
- Obrońca się znalazł ... to Castillo , już mogłeś sobie odpuścić - powiedziała Lara patrząc na odchodzącą Violettę jak na ofiarę .
20:30 :
Siedziałem w pokoju i patrzyłem w komputer , kiedy rozległo się pukanie.
- Wejść- powiedziałem a w pokoju stanęła ta Włoszka.
- Jestem Francesca - powiedziała , chociaż o jej imię wcale nie pytałem.
- León- odpowiedziałem nawet na nią nie patrząc .
Nagle komputer zgasł na co ja: Ej no co jest!!
Spojrzałem na nią , a Francesca machała kablem od laptopa wyciągniętym z gniazdka .
- Włóż to z powrotem- powiedziałem na co ona twardo- Nie .
- Francesca ...
- Nie .
- To po co przyszłaś? - spytałem ze sztucznym akcentem , który mógł by wskazywać na to że to co ma mi do powiedzenia mnie interesuje ...
- Widziałam co dzisiaj zrobiłeś w ogrodzie ... i ładnie zrobiłeś oddając Violetcie pamiętnik , ale nie tak jak trzeba . Dlaczego nie pokazałeś że ją znasz?!
- Fran to nie tak...
- Wstydzisz się że ją znasz?
- Nie znam jej przecież...
- JAK NIE?!! - wrzasnęła - León ... ja kiedyś ... ja , Violetta , Maxi i bliźniaczki ... znałyśmy i przyjaźniłyśmy się z Diegiem , a potem go zagarnęliście, nam ...
Wbiłem w nią wzrok. Skoro Diego się kiedyś przyjaźnił z Violettą to dlaczego on jej dokuczał.. tej reszty o której mówiła Francesca nie znałem.
- Ale to co jej miałem powiedzieć?
- Przynajmniej : "Proszę" , albo "weź" ...
- Mówiła ci , coś na ten temat?
- Nie , ale nikt tak nie kłamie jak ona!
Wyszła , a ja zacząłem się zastanawiać nad tym co mi powiedziała... Być może... a raczej na pewno ... zachowałem się jak dupek , ale ..
Spojrzałem przez okno . Violetta pisała coś w tym zeszycie .
Zastukałem , mocno w okno , widząc że ma uchylone tak aby mnie usłyszała.
Podniosła głowę i uniosła lekko kąciki ust.
Napisałem na kartce i pokazałem jej : JEST OK?
Odpisała mi: TAK
Ja: NIE KŁAM
Vilu: DLACZEGO MIAŁABYM KŁAMAĆ?
Ja: BO TY MÓWISZ CO INNEGO , A OCZY CO INNEGO..
Vilu: WŚCIBSKI JESTEŚ ...
Ja: ...
Dawaj Next!!
OdpowiedzUsuń