piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 2

Hejkaaa !! Wstawiamy kolejny rozdział !!
I taka uwaga ... jeśli taki kalendarzyk napisany na zielono który odlicza do końca wakacji  znajduję się pod numerem rozdziału  , to oznacza że jest kolejny dzień , lub dwa ... zależy który dzień jest tam wpisany ... TO TYLE THX ZA UWAGĘ ♥ 
A i jeszcze jedno; żeby zrozumieć niektóre zdania i watki pasuje przeczytać zawartość zakładki " Bohaterzy" - nie chcemy wcale sobie tam nabijać wyświetleń ani nic , po prostu są tam istotne informacje ... ☺

Rozdział 2  

León 
Poszedłem do mojego pokoju . Tego dnia już chciałem tylko zobaczyć Ludmiłę - moją dziewczynę . Nie widziałem się z nią około 3 miesiące .. w głowie mam jej uśmiech - taki szczery uśmiech którym mnie obdarza kiedy jesteśmy sami ... ale obok pięknego uśmiechu widziałem jeszcze jeden uśmiech- Violetty - dlaczego ten jej sztuczny i wymuszony  uśmieszek tak zapadł mi w pamięci? 
Usiadłem na sofie , i widok z okna bardzo przyciągnął moją uwagę ... 
Widziałem okno w jakimś , starym , nie wykończonym pokoju i pięknymi drzwiami frontowymi.
Wstałem i wpatrywałem się krzywo w to okno . To było jak coś po drugiej stronie lustra - mój pokój , urządzony i taki przytulny , a tamten obskurny i zimny ... 
- Kto tam do licha mieszka?!!- pytałem sam siebie , kiedy nagle drzwi w tamtym pokoju się otworzyły . Stanąłem za ścianą , aby nikt mnie nie zauważył ... wychyliłem delikatnie głowę , i to co zobaczyłem... to będzie uraz do końca życia ... to była Violetta! 

Wydawała się jedyna .. kolorowa na czarno-białym tle . 
Usiadła na łóżku obok drewnianej komódki . Za nią weszła ta Włoszka co doszła do nas kiedy przeraziliśmy się na swój widok. 
Nagle zadzwonił mój telefon . Dzwoniła Ludmiła. 
- Hej kotek- odezwałem się na co ona - Hej ! Skarbie czekam z Diegiem , i z Larą w ogrodzie , twoja mama pozwoliła nam  wejść ... 
- Już schodzę- powiedziałem i się rozłączyłem . Przed wyjściem , zerknąłem jeszcze raz w okno - Violetty nie było już w pokoju. 
Zszedłem do ogrodu i pierwsze co usłyszałem to - Oddawaj to!! 
Poszedłem zobaczyć co się dzieję . Moim oczom ukazał się Diego który wymachiwał fioletowym zeszytem , a Violetta obok niego próbowała go sięgnąć . Lara krzyczała : Nie dawaj jej kochanie!! 
Ludmiła nie śmiała się , a wręcz przeciwnie miała zmartwioną minę , lecz kiedy Lara się na nią patrzyła, udawała że się świetnie bawi . 
- Oddaj , proszę!!- wrzasnęła Violetta , prawie przez łzy . Podszedłem a ta spojrzała na mnie . Była ciekawa mojej reakcji . Co zrobię? Będę się śmiał , z reszta , czy jej pomogę?
Podszedłem i zabrałem zeszyt oddając jej , ale nawet na nią nie patrząc , udając wręcz że jej nie znam ; nie wiem dlaczego tak postąpiłem ... 
Vilu przycisnęła do siebie zeszyt i ruszyła ku wyjściu z ogrodów
- Dlaczego , jej pomogłeś? - spytał Diego , śmiejąc się . 
- Bo po pierwsze : była od ciebie słabsza i była dziewczyną , po drugie : zaczynaj do kogoś kto ma szanse wygrać ... 
- Obrońca się znalazł ... to Castillo , już mogłeś sobie odpuścić - powiedziała Lara patrząc na odchodzącą Violettę jak na ofiarę . 

20:30 :

Siedziałem w pokoju i patrzyłem w komputer , kiedy rozległo się pukanie. 
- Wejść- powiedziałem a w pokoju stanęła ta Włoszka.
- Jestem Francesca - powiedziała , chociaż o jej imię wcale nie pytałem. 
- León- odpowiedziałem nawet na nią nie patrząc . 
Nagle komputer zgasł na co ja: Ej no co jest!! 
Spojrzałem na nią , a Francesca machała kablem od laptopa wyciągniętym z gniazdka . 
- Włóż to z powrotem- powiedziałem na co ona twardo- Nie . 
- Francesca ...
- Nie . 
- To po co przyszłaś? - spytałem ze sztucznym akcentem , który mógł by wskazywać na to że to co ma mi do powiedzenia mnie interesuje ... 
- Widziałam co dzisiaj zrobiłeś w ogrodzie ... i ładnie zrobiłeś oddając Violetcie pamiętnik , ale nie tak jak trzeba . Dlaczego nie pokazałeś że ją znasz?!
- Fran to nie tak... 
- Wstydzisz się że ją znasz? 
- Nie znam jej przecież... 
- JAK NIE?!! - wrzasnęła - León ... ja kiedyś ... ja , Violetta , Maxi i bliźniaczki ... znałyśmy i przyjaźniłyśmy się z Diegiem , a potem go zagarnęliście, nam ... 
Wbiłem w nią wzrok. Skoro Diego się kiedyś przyjaźnił z Violettą to dlaczego on jej dokuczał.. tej reszty o której mówiła Francesca nie znałem. 
- Ale to co jej miałem powiedzieć? 
- Przynajmniej : "Proszę" , albo "weź" ... 
- Mówiła ci , coś na ten temat? 
- Nie , ale nikt tak nie kłamie jak ona! 
Wyszła , a ja zacząłem się zastanawiać nad tym co mi powiedziała... 
Być może... a raczej na pewno ... zachowałem się jak dupek , ale .. 
Spojrzałem przez okno . Violetta pisała coś w tym zeszycie . 
   Zastukałem , mocno w okno , widząc że ma uchylone tak aby mnie usłyszała.
Podniosła głowę i uniosła lekko kąciki ust. 
Napisałem na kartce i pokazałem jej : JEST OK? 
Odpisała mi: TAK
Ja: NIE KŁAM 
Vilu: DLACZEGO MIAŁABYM KŁAMAĆ? 
Ja: BO TY MÓWISZ CO INNEGO , A OCZY CO INNEGO..
Vilu: WŚCIBSKI JESTEŚ ... 
Ja: ... 






1 komentarz:

Właścicielki bloga mają nadzieję że ten post Ci się podobał - opinię podaj w komentarzu - nie ważne czy negatywną czy pozytywną , bo każda jest ważna!!