A oto prosto w wigilii klasowej na kompa żeby dopisać coś do opowiadania.
A wy mieliście wigilie klasową?
Spędziliście ją ciekawie?
Rozdział 6
6 dzień wakacji, do końca wakacji zostało 56 dni.
Violetta
Bawiłam się z Megan w ogrodzie. Kopałyśmy piłkę i naturalnie przepuszczałam piłki,, aby Meg mogła cieszyć się z wygranej.
-Violu- powiedziała Megan - Mogłabyś mi wyciągnąć rolki?
-Pewnie!-powiedziałam-są w garażu?
-Tak!-krzyknęła dziewczynka- Poczekam tu ...
-Oki!
Poszłam do ogromnego garażu.
León
Zauważyłemn że Violetta wchodzi do garażu.
Tak nareszcie z nią porozmawiam!!
Pobiegłem tam i zamknąłem drzwi do garażu .
-Violetta , porozmawiajmy-powiedziałem , na co ona chłodno-Przepuść mnie do szafki..
-Nie dopóki ze mną nie porozmawiasz...
-Muszę iść do Megan...
-Megan zaczeka...
-Muszę wziąć rolki...
-Rolki też zaczekają!
-León marnujesz czas!!-wrzasnęła- Teraz mógłbyś spokojnie z Ludmiłką spacerować sobie gdzieś po mieście. A w ogóle dlaczego chcesz rozmawiać, z takim nie widzialnym człowiekiem? Sam to powiedziałeś ...
-Violetta to nie tak jak ci się wydaję...- powiedziałem i położyłem jej dłonie na ramionach a ona je ściągnęła z wrzaskiem- Okłamałeś mnie!! Czarowałeś... a ja ci uwierzyłam. Moja naiwność kiedyś mnie zgubi... -powiedziała załamanym głosem...
-Wiem , że wygląda to nie fajnie z mojej strony, ale zrozum... musiałem się wybronić! Przez to że chciałem byc dla ciebie miły, mogłem stracić Ludmi, a zależy mi na niej. Tyle chyba możesz zrozumieć... Przepraszam królewnę, że nie chciałem spaprać sobie związku. -To nie jest związek-powiedziała-To reputacja-bo wam oto chodzi, nie o miłość.
Zatkało mnie. Milczałem , a ona przesunęła mnie i podeszła do regału, biorąc rolki.
Zmierzała do drzwi , a na rękach miała rolki i spytała-Mógłbyś mi otworzyć drzwi?
Złapałem za klamkę i pociągnąłem ale zamiast usłyszeć dźwięk otwieranych drzwi, usłyszałem tylko dźwięk śrubek uderzających o podłogę.
Serce zaczęło mi szybciej bić , i zobaczyłem klamkę , w mojej dłoni oderwaną od drzwi...
-Debilu-jęknęła Violetta na co ja-Aaaa... yyy.... umiesz głośno krzyczeć???
Darliśmy się , jakieś 20 minut ale nikt nas nie słyszał.
Nagle Vilu jęknęła -León...
-Co?!-syknąłem , a ona-Czy te ściany się do siebie zbliżają??
-Nie-powiedziałem ostrożnie , na co ona zaczęła panikować , i walić głową w drzwi-Zabierz mnie stąd , zbierz mnie!!!!
-Już czekaj, Viola spokojnie!!-panikowałem-Nie mówiłaś że masz klaustrofobie!!
-O chorobach się nie rozmawia!!-krzyknęła i zamknęła oczy .
Zauważyłem małe okienko w kącie ściany po drugiej stronie dużego garażu.
-Dobra chodź-powiedziałem i wziąłem ją na ręce. Otworzyłem okienko i "wysadziłem ją na trawnik , po czym sam wyszedłem.
-Lepiej?-spytałem , a ona się zaśmiała i powiedziała-Głupi jesteś.
-CO?
-Nie mam klaustrofobii , a w ogóle jakbym mogła ją mieć w tak ogromnym garażu?
-Zołza-powiedziałem mrużąc oczy - Sprytna zołza...
-Dziękuje-powiedziała i chciała iść , a ja złapałem ją za rękę i spytałem-To już okey?
-Yh-wzięła głęboki oddech-Niech ci będzie, ale ... to nie takie proste, bo za "przepraszam" wszystkiego nie kupisz...
Odeszła.
Chyba przyjęła przeprosiny.
2 godziny później:
Szedłem przed siebie bez większego celu.
Wcześniej byłem na zajęciach w Studio On Beat.
Usłyszałem za sobą : Ej ty!!
Odwróciłem się , a za mną stał jakiś chłopak , z grzywką postawioną w pionie na żelu .
Złapał mnie za koszulę , i przycisnął do muru.
-Skrzywdziłeś ją!!-krzyknął , na co ja spokojnie i żartobliwie -Kogo?
-Violettę!!-wrzasnął dociskając mnie do płotu-Zaraz obiję ci buźkę!!
-Spokojnie stary-powiedziałem-Nie radzę tego robić , bo ty pójdziesz do aresztu, a ja prędzej czy później wyjdę , ze szpitala i zostawisz ją na moją pastwę. -Fede puść!! - podbiegł do nas chłopak w dresach i w czapce z prostym daszkiem. Miał też słuchawki na szyi - To ci nic nie da....
Chłopak puścił mnie, na co ja-Drogi kolego nie wiem kim jesteś , ale informuję , że rozmawiałem z Violettą... i jest dobrze.
-Jestem jej starszym bratem...Federico -powiedział, na co ten drugi szybko-A ja Maxi...
-Maxi?Francesca coś wspominała-powiedziałem , a jego oczy wbite w chodnik jakby się uśmiechnęły. - Jeszcze raz i masz przerąbane całkiem .... -powiedział i odszedł , ale Maxi został.
-Hej , jestem León-powiedziałem podając mu dłoń , a on ją uścisnął i powiedział-Jak mnie zapamiętałeś...jestem taki nie rozpoznawalny.
-Przyjaźniłeś się z Diegiem ?
- Kto to?-spytał mrużąc oczy, na co ja-Tak, przyjaźniliście się.
-Legenda głosi że kiedyś tak...
Co? Next szybko!!! Bo mnie zaraz tu ciekawość zje XD
OdpowiedzUsuńjak zawsze super kiedy następny????
OdpowiedzUsuńSupeereer xD
OdpowiedzUsuńKto wymyśla a kto pisze
OdpowiedzUsuńWymyślamy razem, a przepisuje głównie ja- choć Ola coraz częściej
Usuń