sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 6

Siemmkaaa :)
A oto prosto w wigilii klasowej na kompa żeby dopisać coś do opowiadania. 
A wy mieliście wigilie klasową? 
Spędziliście ją ciekawie? 



Rozdział 6
  
6 dzień wakacji, do końca wakacji zostało 56 dni. 

Violetta
Bawiłam się z Megan w ogrodzie. Kopałyśmy piłkę i naturalnie przepuszczałam piłki,, aby Meg mogła cieszyć się z wygranej. 
-Violu-  powiedziała  Megan - Mogłabyś mi wyciągnąć rolki?
-Pewnie!-powiedziałam-są w garażu?
-Tak!-krzyknęła dziewczynka- Poczekam tu ... 
-Oki!
Poszłam do ogromnego garażu. 




León 
 Zauważyłemn że Violetta wchodzi do garażu. 
Tak nareszcie z nią porozmawiam!!
Pobiegłem tam i zamknąłem drzwi do garażu .
-Violetta , porozmawiajmy-powiedziałem , na co ona chłodno-Przepuść mnie do szafki..
-Nie dopóki ze mną nie porozmawiasz...
-Muszę iść do Megan...
-Megan zaczeka... 
-Muszę wziąć rolki...
-Rolki też zaczekają!
-León marnujesz czas!!-wrzasnęła- Teraz mógłbyś spokojnie z Ludmiłką spacerować sobie gdzieś po mieście. A w ogóle dlaczego chcesz rozmawiać, z takim nie widzialnym człowiekiem? Sam to powiedziałeś ... 


-Violetta to nie tak jak ci się wydaję...- powiedziałem i położyłem jej dłonie na ramionach a ona je ściągnęła z wrzaskiem- Okłamałeś mnie!! Czarowałeś... a ja ci uwierzyłam. Moja naiwność kiedyś mnie zgubi... -powiedziała załamanym głosem...
-Wiem , że wygląda to nie fajnie z mojej strony, ale zrozum... musiałem się wybronić! Przez to że chciałem byc dla ciebie miły, mogłem stracić Ludmi, a zależy mi na niej. Tyle chyba możesz zrozumieć... Przepraszam królewnę, że nie chciałem spaprać sobie związku. 
-To nie jest związek-powiedziała-To reputacja-bo wam oto chodzi, nie o miłość. 
Zatkało mnie. Milczałem , a ona przesunęła mnie i podeszła do regału, biorąc rolki. 
Zmierzała do drzwi , a na rękach miała rolki i spytała-Mógłbyś mi otworzyć drzwi?
Złapałem za klamkę i pociągnąłem  ale zamiast usłyszeć dźwięk otwieranych drzwi, usłyszałem tylko dźwięk śrubek uderzających o podłogę. 
Serce zaczęło mi szybciej bić , i zobaczyłem klamkę , w mojej dłoni oderwaną od drzwi... 
-Debilu-jęknęła Violetta na co ja-Aaaa... yyy.... umiesz głośno krzyczeć???

Darliśmy się , jakieś 20 minut ale nikt nas nie słyszał. 

Nagle Vilu jęknęła -León...
-Co?!-syknąłem , a ona-Czy te ściany się do siebie zbliżają??
-Nie-powiedziałem ostrożnie , na co ona zaczęła panikować , i walić głową w drzwi-Zabierz mnie stąd , zbierz mnie!!!!
-Już czekaj, Viola spokojnie!!-panikowałem-Nie mówiłaś że masz klaustrofobie!!
-O chorobach się nie rozmawia!!-krzyknęła i zamknęła oczy . 
Zauważyłem małe okienko w kącie ściany po drugiej stronie dużego garażu.
-Dobra chodź-powiedziałem i wziąłem ją na ręce. Otworzyłem okienko i "wysadziłem ją na trawnik , po czym sam wyszedłem. 
-Lepiej?-spytałem , a ona się zaśmiała i powiedziała-Głupi jesteś. 
-CO?
-Nie mam klaustrofobii , a w ogóle jakbym mogła ją mieć w tak ogromnym garażu? 
-Zołza-powiedziałem mrużąc oczy - Sprytna zołza...
-Dziękuje-powiedziała i chciała iść , a ja złapałem ją za rękę i spytałem-To już okey?
-Yh-wzięła głęboki oddech-Niech ci będzie, ale ... to nie takie proste, bo za "przepraszam" wszystkiego nie kupisz... 
Odeszła. 
Chyba przyjęła przeprosiny. 


2 godziny później: 


Szedłem przed siebie bez większego celu. 
Wcześniej byłem na zajęciach w Studio On Beat. 
Usłyszałem za sobą : Ej ty!!
Odwróciłem się , a za mną stał jakiś chłopak , z grzywką postawioną w pionie na żelu . 
Złapał mnie za koszulę , i przycisnął do muru.
-Skrzywdziłeś ją!!-krzyknął , na co ja spokojnie i żartobliwie -Kogo?
-Violettę!!-wrzasnął dociskając mnie do płotu-Zaraz obiję ci buźkę!!
-Spokojnie stary-powiedziałem-Nie radzę tego robić , bo ty pójdziesz do aresztu, a ja prędzej czy później wyjdę , ze szpitala i zostawisz ją na moją pastwę. 

-Fede puść!! - podbiegł do nas chłopak w dresach i w czapce z prostym daszkiem. Miał też słuchawki na szyi - To ci nic nie da.... 

Chłopak puścił mnie, na co ja-Drogi kolego nie wiem kim jesteś , ale informuję , że rozmawiałem z Violettą... i jest dobrze. 
-Jestem jej starszym bratem...Federico -powiedział, na co ten drugi szybko-A ja Maxi... 
-Maxi?Francesca coś wspominała-powiedziałem , a jego oczy wbite w chodnik jakby się uśmiechnęły. 
- Jeszcze raz i masz przerąbane całkiem .... -powiedział i odszedł , ale Maxi został. 
-Hej , jestem León-powiedziałem podając mu dłoń , a on ją uścisnął i powiedział-Jak mnie zapamiętałeś...jestem taki nie rozpoznawalny.
-Przyjaźniłeś się z Diegiem ? 
- Kto to?-spytał mrużąc oczy, na co ja-Tak, przyjaźniliście się.
-Legenda głosi że kiedyś tak...


5 komentarzy:

  1. Co? Next szybko!!! Bo mnie zaraz tu ciekawość zje XD

    OdpowiedzUsuń
  2. jak zawsze super kiedy następny????

    OdpowiedzUsuń
  3. Kto wymyśla a kto pisze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymyślamy razem, a przepisuje głównie ja- choć Ola coraz częściej

      Usuń

Właścicielki bloga mają nadzieję że ten post Ci się podobał - opinię podaj w komentarzu - nie ważne czy negatywną czy pozytywną , bo każda jest ważna!!