Nagle pociemniało jej przed oczami i poczuła pulsujący ból....
Rozdział 13
León
Biegłem przez korytarz w szpitalu. Co się stało?!! W telefonie słyszałem tylko roztrzęsioną Fran.
Nagle zauważyłem Natalię na korytarzu.-Nati gdzie ona jest?- spytałem zdyszany , a ona tylko przeczesała ręką burzę ciemnych włosów i powiedziała- I tak cię nie wpuści...
-Kto?!!
-Federico i German, nie dopuszczą cię do niej. Cami tam nie ma, jest w ubikacji , a Francesca w kiosku szpitalnym- skoro nie wpuścili przyjaciółek, to ciebie tym bardziej....a León , ja wiem...
-O czym?-spytałem podejrzliwie. O czym mogła wiedzieć?
Zaśmiała się tajemniczo i przymknęła powieki, na których widniała idealna kreska.
-Tej nocy , kiedy zszedłeś do kuchni, po coś usłyszałeś to czego nie powinieneś, i z resztą ja też nie powinnam wiedzieć ... Alison i German się kłócili... o Violettę. I German wie że tam byłam , ale się nie odzywał , a ty postanowiłeś wkroczyć i dobrze-niech ma się kogo bać.
- Ale wiesz czego to dotyczyło?-spytałem a ona wbiła we mnie ciemne oczy i rzekła- Myślałam że ty mi powiesz... ale skoro nie wiesz ani ty ani ja, to się dowiem, ale wiem o jeszcze jednej rzeczy...
-Jakiej?!!Powiedz...
-Federico na pewno o tym wie. Jeśli myślałeś że w tym domu tylko ty podsłuchujesz i że tamtej nocy były tam tylko 3 osoby, to się mylisz- było ich tam dużo... za dużo.
-To ile osób wie że German...-zacząłem , ale wtedy rozległ się głos Francesci- I co coś już wiadomo? Co z nią?
- Nic nie chcą powiedzieć....- powiedziała Nati nie patrząc ani na mnie ani na Fran , a gdzieś po środku , w przestrzeń. Przy niej Vilu to otwarta księga.
-Hej dziewczyny!- nadbiegła Cami-Moja mama ma tu znajomą pielęgniarkę , za jej pośrednictwem wejdziemy....
-A co ze mną?!!-wkurzyłem się bo ja też chciałem tam wejść , a wszyscy jakby tego nie dostrzegali..
-León przepraszam, nie wiedziałam że jesteś , wejdą 3 osoby i pielęgniarka...- Cami wymalowała na twarzy zmartwienie.
-Chodźcie-rzuciła bezwładnie i smutno Fran. Ruszyły gdzieś w głąb korytarza-pomyślałem że jak pójdę za nimi , to przynajmniej dowiem się gdzie leży Viola.
◄◄◄
Stałem przed ogromną szybą, za którą znajdowała się sala szpitalna i łóżko w którym leżała Viola. Miała podpiętą kroplówkę, inhalator, była nieprzytomna.
Po półgodziny German i Federico wyszli , rzucając mi tylko nie przyjemne spojrzenie.
Wszedłem do sali i usiadłem na krześle bok łóżka.
-Myślicie że to zamach?-rzuciła Cami a wszystkie się uśmiechnęły.
-Niby czemu?-spytałem , a one popatrzyły po sobie po czym Francesca: Zemsta Ludmi...
Przewróciłem oczami
-H a h a h a , bardzo śmieszne.
Po 15 minutach dziewczyny wyszły. Zostałem sam i nie chciałem iść- chciałem tu być i patrzeć jak maszyna rejestruje każde bicie jej serca - i przy tym mieć pewność że to serce nie staje...
Przyniosłem kwiaty które położyłem na szafce obok łóżka. Viola przejdzie operację, i mam nadzieję że z tego wyjdzie... tylko co jej jest?!!!
Miałem ochotę ją pocałować, przynajmniej w policzek...
►►►
Ludmiła
Dostałam SMS-a od Lary że León jest w szpitalu. Tak bardzo się o niego bałam. Biegłam przez szpital jak opętana kiedy zauważyłam Larę.
-Gdzie on jest?!
-Popatrz- powiedziała i się uśmiechnęła złowieszczo.
Leónowi nic nie było- coś się stało Violett'cię.
Siedział przy niej i trzymał ją za rękę. Patrzył się w nią z takim zmartwieniem.
Nagle wstał, położył jej rękę delikatnie na bladym policzku i coś szepną, po czym pocałował ją w policzek.
Wbiegłyśmy z Larą do sali obok, żeby León wychodząc nas nie zauważył.
Kiedy wyszedł weszłam do Violetty.
-Zabierasz mi go- szepnęłam siadając na krześle obok- A ja nie mogę nic z tym zrobić.
Spojrzałam na różę- były pudrowe , jej ulubione - przeczytałam to kiedyś w jej pamiętniku, kiedy z Larą zabrałyśmy jej go. León wiedział jakie kupić, czyli że z nim rozmawia.... częściej niż mi wspomina.
-I co chcesz zrobić?- spytała Lara która znikąd stanęła obok.
-A co możemy...?
Larze błysnęło w oczach:
-Zawsze możemy odciąć inhalator...

León
Wieczorem moją głową rządziła Violetta- co robi? Dalej śpi? A może nie śpi, może umiera, tak cicho i wolno...- w głowie miałem najgorsze scenariusze.
Ona nie może odejść, nie może mi tego zrobić, zależy mi na niej, chcę patrzeć jak się uśmiecha, chcę spijać z policzka jej rumieniec. Tylko dlaczego uświadamiam to sobie, dopiero teraz kiedy ona .... jest w śpiączce.... i kiedy przyszłość wisi na włosku...ewentualnie dwóch.
Ale nie Viola się nie budziła. Ciągle spała - albo JESZCZE spała....a może JESZCZE żyła.
W obliczu zemsty człowiek staje się tyranem o jakim mu się nie śniło- ty chyba Ludmi wiesz o tym najlepiej....
Cudooo <333
OdpowiedzUsuńświetny jak reszta
OdpowiedzUsuńPłakać mi się chce serio :'(
OdpowiedzUsuńBoski <3