wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 28

W sytuacji, kiedy zmysły i pamięć cię zawodzą, nie wiesz co zrobić. Najczęściej siedzisz i czekasz. Ale jak tu czekać, kiedy od twojego wspomnienia zależy przyszłość ważnej dla ciebie osoby? Czuję się jak Atlas- całe niebo na moich barkach.. 


León 

Siedziałem razem z Mel na korytarzu w klinice zdrowia psychicznego. Czekaliśmy na badania. Nie ukrywam że trochę się bałem... skąd miałem wiedzieć co chcą mi zrobić? Dodadzą mi coś do herbaty? Przykują do krzesła i podepną kable do mózgu?
-León Verdas i Melissa Castillo- zawołała pielęgniarka wychylająca się z jednej ze sal. 
-Gotowy?- spytała dziewczyna obok mnie na co ja- Nie.
-Nie przejmuj się, ja też nie... 

Czułem się nieswojo z tym że jest dla mnie miła. Powinna mnie nienawidzić dalej- to mi obiecała. 
-Musimy je znaleźć León-powiedziała przed wejściem do sali- Jeżeli to, że dam się uśpić jak pies, pozwoli uratować Sashe i Viole to ja się na to piszę. 
-Stoję po twojej stronie- powiedziałem i uniosłem kąciki ust- To dla nich...
-Dla nich...
Równo wkroczyliśmy do sali. Odważni i gotowi na wszystko. 
Jednak widok mnie rozczarował- żadnych elektrycznych krzeseł, kabli, kroplówek...tylko dwa antyczne łóżka i biurko po środku. 
-Witam- przy tym biurku siedziała kobieta około 50- tki w okularach i niedługich włosach. 
-Dzień dobry- wydukała Mel. Mi nie starczyło siły na to, żeby się przywitać. 
-Usiądźcie na łóżkach. 
Melissa szybko zajęła łóżko pod oknem, pokryte jasnym, niebieskim jedwabiem. Cóż, mi zostało zacienione miejsce pod ścianą wyłożone ciemnożółtym jedwabiem. 
-Powiedzcie mi co pamiętacie- odpowiedziała kobieta za biurkiem. Na plakietce przypiętej do jej kaszmirowego swetra, wyraźnie wyryte zostało jej nazwisko- dr. Isabella O'Connor 
-No więc- Melissa poruszyła się niespokojnie- Przekrzykiwaliśmy się... Viola i Cami znikąd pojawiły się za drzewem. Violi było przykro z powodu kłótni o...
-Melissa, to jest moja sprawa- przerwałem jej. 
-Młodzieńcze nie musisz się martwić, że doniosę rodzicom lub glinom. Obowiązuje mnie tajemnica lekarska i w takich chwilach powołuję się na klauzulę sumienia. Melisso, kontynuuj...
-Proszę pani, ja tak na prawdę to nie wiem. Jestem tu od wczoraj, a León i Violetta znają się dłużej. 
Ale  &*#@!  nawet w takiej sytuacji na mnie zwala!!! 
-Leónie...- powiedziała dr. O'Connor 
-Ja i Violetta przyjaźniliśmy się do tamtego wieczoru. Nie ukrywam- sprawiłem jej niesamowitą przykrość, z jasnych powodów- rzuciłem Melissie wrogie spojrzenie. 
-Jakich powodów?
-Gdyby Mel nie usiłowałaby obwiniać mnie o wszystko co wydarzyło się w jej życiu to bym nie skłamał. Nie skłamałbym że kocham Anabell. To była jedna wielka pomyłka, która mnie teraz prześladuje w twojej postaci. 
-Już chyba wiem gdzie leży problem- powiedziała terapeutka- Musicie oboje doprowadzić się do stanu uśpienia. Uśpienia nienawiści, jaką się darzycie. Melisso powiedz co pamiętasz z chwili kiedy zeszliście z drogi?
-Tylko tyle że pchnęłam Sashę na bok i trzymałam ją za rękę, ale ona później ją puściła i to tyle jeśli o nią chodzi. Wiem że ktoś wpakował ją do samochodu. 
-To była Violetta!- wrzasnąłem- To ją wtedy na wpół przytomną wkładali do tego auta!
-Jasne...a masz dowody? Może Viola po prostu od ciebie zwiała? 
-Ode mnie? To ty nazwałaś swoją przyjaciółkę kłamczuchą! To ty jej nie wierzyłaś! 
-Spokojnie! Mamy niezgodność we wspomnieniach. Oboje widzieliście samochód i dziewczynę do niego wsiadającą. Nie wiecie tylko która to była. 
-Miała krótkie włosy, czyli Violetta!
-Sash miała związane, to mógł być jej kucyk! Ja się tylko o nią martwię!
-O kogo? O siostrę czy przyjaciółkę, której zadałaś więcej ran, niż Anabell cię okłamała! Ja martwię się bardziej oto co one sobie zrobią!
-Sobie?
-Nie wiesz? Violetta i Sasha się nie znoszą! 
-Dobra, teraz się połóżcie... myślę że drążymy nie we właściwej kopalni- terapeutka wstała zza biurka. 
-Wprowadzę was w stan hibernacji na czas 10 minut. Powinniście sobie wszystko przypomnieć...
___
Po 10 minutach się obudziłem, ale nie...nic sobie nie przypomniałem! Byłem tylko pewny że to Violetta była wtedy wpychana do auta.


Melissa 

Otworzyłam oczy- nic sobie nowego nie przypomniałam! 
Po 90 minutach opuściliśmy gabinet i każdy poszedł w swoją stronę. Kiedy byłam koło windy poczułam pulsujący ból głowy i wtedy to się stało. Pamiętam!!! Pamiętam wszystko! 
Wycofałam się z windy i pobiegłam za Leónem który poszedł schodami. 
-León! Leeeón!!!- zawołałam i wychyliłam się przez barierkę. 
Nagle poczułam mocne pchnięcie i świat zawirował.





Przepraszamy Mel- wiedziałaś za dużo.
Każdy ma coś na sumieniu, ale...
Nie tobie jest dane rozpowiadać nasze grzechy. 
A już na pewno nie o tej nocy, którą wyjęłyśmy wam z pamięci...

2 komentarze:

Właścicielki bloga mają nadzieję że ten post Ci się podobał - opinię podaj w komentarzu - nie ważne czy negatywną czy pozytywną , bo każda jest ważna!!