sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 19 Gotowi na grę?

Wracamy do naszej gry!! 

41 dzień wakacji, do końca wakacji pozostało 21 dni. 

León 
Zszedłem na śniadanie. 
Przy stole siedziała tylko mama i Megan- tata pojechał wczoraj do Singapuru, w ramach podróży biznesowej. 
-Mamo-zacząłem-Gdzie jest strych? 
-León-popatrzyła na mnie- Nie rozumiem po co ci ta informacja...
-Chcę wiedzieć... 
-Nad pokojem Violetty- ale nie mów jej i dziewczyną co tam jest jeśli tam wejdziesz... 
Zmarszczyłem brwi.
-Okey...

2 godziny później: 

Słyszałem jak dziewczyny mówią że wychodzą do centrum handlowego, więc pomyślałem że wejdę na strych z kluczem który dała mi mama w zaufaniu... 
Podszedłem cicho do drzwi ich pokoju i już miałem nacisnąć klamkę kiedy  drzwi się otworzyły a w nich stanęła Cami. 
-O León!Co za miła niespodzianka!-zaszczebiotała- Ty do Violi?
-W  zasadzie to nie-powiedziałem zawstydzony-Muszę coś wziąć ze strychu...
Cami mnie wpuściła. 
Spojrzałem na Violettę która malowała usta przy starej wyblakłej toaletce. 
-Cześć-uśmiechnęła się, a jej usta były pomalowane... różową szminką... 
To był ten sam odcień- wszędzie bym go teraz poznał. Spojrzałem na nią ale ona tylko uśmiechnęła się jakby nie do końca zrozumiała dlaczego tak się jej przyglądam. 
-Dziewczyny-powiedziała na chwilę odwracając ode mnie uwagę- Muszę dzisiaj kupić nową szminkę- ta mi się kończy... 
-Ciekawe czemu....-pomyślałem, a wtedy ona psyknęła się perfumami, przez ramię tak ze dostałem prosto w oko.
F i o ł k i . . . 
-Przepraszam!-pisnęła i podała mi chusteczkę [kuźwa po co? Bardziej praktyczny w tej sytuacji byłby kran z wodą...]- Nie wiem co mi się stało! 
-Spokojnie-powiedziałem i przetarłem oko-po paru minutach pieczenie trochę ustało. 
-Ładna-wskazałem na butelkę  z perfumami. 
-To mojej mamy, znalazłam kiedyś w jej starym pokoju, a tata pozwolił mi ją zatrzymać-teraz przelewam tam swoje perfumy. 
-Mhm-mruknąłem pod nosem 
-Dasz sobie sam radę z tym strychem, bo my już na prawdę musimy iść-powiedziała Cami, a Naty rzuciła mi nerwowe spojrzenie...
-Tak, tak, nie będę długo-powiedziałem a one wszystkie się uśmiechnęły i wyszły.
- Do roboty-powiedziałem cicho i zwróciłem się w stronę wąskich schodów

*** 
Otworzyłem potężne stare drzwi
Kiedy tam wszedłem zamurowało mnie- tam były zdjęcia małej Violi i Federica- młodego German'a-brr, i jej matki-Marii- była piękną kobietą.  
Dostrzegłem małą karteczkę przyklejoną do jednego ze zdjęć: 

' To było do przewidzenia że tu przyleziesz León- nikt dla bezpieczeństwa się tu nie zapuszcza. 
Podobają ci się perfumy? Kupowane z myślą o tobie...całusy ' 

- To nie możliwe- pomyślałem-Czyżby Violetta...


OMG Jaki on jest w tej grze beznadziejny!! Dowody mówią same za siebie... 
Leosiek się chyba poparzył. Bywa skarbie :* 


Uuuuu.... atmosfera jest gorąca.. 
Czy wy też podejrzewacie,tą samą osobę co León? 
Jeśli będzie dużo  głosów które będą za tym żeby zrobić podsumowanie, to wkrótce się ono odbędzie, a na razie się zastanówcie sami. I pamiętajcie tu nic nikt nie jest święty! Zakładka 'Sekrety' być może już w drodze- ciekawe fakty z życia bohaterów-brudne sekrety-wspomnienia, które chcieliby wymazać- co się jednak stanie kiedy zaczną wychodzić na jaw? 

Oko za oko aż wszyscy oślepną :*- Ganghi 

T-L



3 komentarze:

Właścicielki bloga mają nadzieję że ten post Ci się podobał - opinię podaj w komentarzu - nie ważne czy negatywną czy pozytywną , bo każda jest ważna!!