niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 16



Rozdział 16




40 dzień wakacji, do końca wakacji zostało 22 dni.

León
Siedziałem w samochodzie z tatą który prowadził i rozmawiał przez małą czarna słuchawkę. 
-Na pewno się ucieszy.Jest fantastycznie-mówił, i zerkał na mnie. 
    Kiedy dojechaliśmy do domu, tata patrzył się na mnie tajemniczo, po czym otworzył drzwi i szepnął- Niespodzianka. 
Przymrużyłem oczy i spojrzałem na wnętrze salonu. To co zobaczyłem...



Violetta
Siedziałam z Megan na podłodze, układałyśmy puzzle i oglądałyśmy Potahontas 2. Byłam ciekawa kiedy León wróci- chciałam go zobaczyć... Dziewczyny mówiły że codziennie był w szpitalu u mnie. 
-Viol..-ciepły głos a zarazem zdziwiony usłyszałam za sobą.
W uszach rozbrzmiał mi fragment piosenki która przed chwilą była śpiewana w bajce- Czy mam i ja, iść stąd... 
I nagle jakby cały świat się na chwilę zatrzymał a ja nie miałam pojęcia jak znalazłam się w jego ramionach.
- Martwiłem się o ciebie- powiedział załamanym głosem, na co ja-Wiem...


Francesca 
-Teraz się pocałują-powiedział Diego kiedy staliśmy w piątkę za ścianą i patrzyliśmy na Violettę i Leóna, którzy wyglądali jak idealna para- którą kiedyś na pewno będą. 
-Taa..pocałują-przedrzeźniał go Maxi-León jej nie pocałuje...a na pewno nie tutaj..przy jej ojcu?!Przy Federico?!
-Dobra to nie wypali-westchnął Diego i spojrzał na mnie-Ustawmy ich... 

                                                                   *** 
-Co?!-Violetta wstała i strzeliła komórką o łóżko-Nie spotkam się z Leónem!
-Ale Violu, dlaczego?- spytałam podchodząc do niej, i kładąc jej rękę na ramieniu, ale się wyrwała i zasłoniła zasłonę w oknie. 
-Obawiam się Ludmiły-powiedziała w końcu-Nie uwierzę że nie zrobiła Leónowi awantury oto że był tyle razy u mnie w szpitalu.
-Pewnie że nie!-rzuciła Nati po czym dodała ciszej i już bez takiej ekscytacji opadając na łóżko
-On zrobił jej. 
-Proszę?-Violetta nie miała pojęcia o tym że Ludmiła odłączyła ten inhalator.
-Natalia gada głupstwa, chodzi jej oto że zerwali w szpitalu- powiedziała Cami. 
-Zerwali?-spytała smutno- Pewnie jest mu źle...
-No to idź go po pocieszaj!-Cami pchnęła ja w stronę drzwi, ale Viola wykazała totalne zażenowanie całą sytuacją...   


2 komentarze:

Właścicielki bloga mają nadzieję że ten post Ci się podobał - opinię podaj w komentarzu - nie ważne czy negatywną czy pozytywną , bo każda jest ważna!!