Rozdział 8
13 dzień wakacji, do końca wakacji zostało 51 dni.
León
Szczęśliwy,zadowolony z życia szedłem przez korytarz w Studio On Beat.
Podszedłem do swojej szafki.Z Larą nie gadam , a Ludmiła się do mnie nie odzywa-i w zasadzie stało mi się to obojętne.
-Co ty człowieku robisz?-usłyszałem głos Diega na co ja-Tak , też się cieszę że cię widzę...
-León, to jak potraktowałeś Clare było nie w porządku- powiedział na co ja-Dlaczego niby? Byłem u siebie,i mnie wkurzyła. Jest ... żmiją. - A od kiedy ty tak z Violetką trzymasz co? - spytał krzyżując ręce na piersi - Patrz kim ona jest , a kim my...
-Jakoś nie specjalnie ci to przeszkadzało , kiedy się z nimi przyjaźniłeś-powiedziałem a on zmatowiał i spytał- Nimi?
-O to już nie pamiętasz Maxi'ego, Natalii , Cami , Violetty , Federico ... a no i jeszcze Francesca... ? Kim byli dla ciebie wtedy? A kim są teraz? - powiedziałem a on się jakby zawstydził, na co ja-Przepraszam, ale czeka na mnie przyjaciel-prawdziwy.
Wyszedłem z budynku.
Ostatnio bardzo dużo czasu spędzałem z Maxi'm -świetny tancerz i DJ.
To właśnie z nim byłem umówiony.
-Siema-powiedział kiedy przyszedłem w umówione miejsce .
-Hejka
-To co idziemy?
-Pewnie.
Dzisiaj po długich namowach Maxi, zgodził się żebym zobaczył gdzie mieszka.
To nie było daleko.
Mały żółty domek z czerwonym dachem.
-Muszę ci coś pokazać-powiedział kiedy weszliśmy za ogrodzenie.
Zaraz obok wejścia do środka znajdowały się drzwi od kuchni.
-Maximiliano, to ty?-rozległ się głos kobiety, która zmywała naczynia.
-Tak mamo!-zawołał Maxi-Ja i León idziemy na górę!
-León, jaki León!!-zawołała wychodząc z kuchni, na co ja-Dzień dobry...
-Dzień dobry!-uśmiechnęła się -Wreszcie znalazłeś sobie kolegę...
Maxi przewrócił oczami a ja się zaśmiałem.
-Maximiliano zaraz idę do pracy, tata powinien wrócić wieczorem ...-powiedziała wracając do kuchni, na co Maxi -Okey... chodźmy.
Weszliśmy do pokoju na końca korytarza.
Nie był to duży pokój . Na jednej z półek była wystawa słuchawek.
Mały telewizor wisiał na ścianie,piętrowe łóżko stało zaraz przy oknie, i parapet posłużył za stolik nocny. Okna były tu nie naturalnie wysoko.
-Maxi, masz strasznie fajny pokój-powiedziałem -Czemu tak nie chciałeś żebym tu przyszedł?
-Bo przy twoim to ruina-powiedział a ja usiadłem na parterze łóżka- Wcale nie. Skoro to jest ruina to nie widziałeś pokoju Violetty i reszty dziewczyn.
-Uwierz widziałem-powiedział-Mama już chyba poszła, więc mogę zejść po coś do picia.
Maxi wyszedł , a ja zobaczyłem że za łóżkiem coś jest.
Kiedy to wyciągnąłem olśniło mnie- to była ogromna tablica korkowa , a na niej poprzypinane zdjęcia- dziewczyn,Maxi'ego i Diega.
Były zdjęcia jak byli mali, kartki urodzinowe , rysunki.... jejku oni na prawdę się bardzo przyjaźnili z Diegiem więc dlaczego ich zostawił od tak dla tej cholernej żmii ...
Violetta była śliczna jak była mała. Oficjalnie nie znałem za dobrze bliźniaczek-z Cami gadałem raz , z Natalią może trzy.
-I po co to wyciągasz?-spytał Maxi marszcząc brwi-Stare i nic nie warte...
-Dlaczego, przecież to są piękne wspomnienia!
-Bo tam jest Diego. 11 lat przyjaźni nic dla niego nie znaczyło... przez niego się dużo zmieniło...
-Co się zmieniło?
-Zawiedliśmy się-wszyscy. Violetta zamknęła się w sobie, Cami też ale mniej, a Nati go po prostu znienawidziła. Wyobrażasz sobie żeby Violetta wyszła i zaczęła śpiewać na cały ogród Adele?
-Nie....
-To sobie wyobraź. Fran zniosła to najgorzej-zależało jej , a on złamał jej serce.
Genialneeeee xD kiedy next ?? ;*******
OdpowiedzUsuńBoskie szybko next <3
OdpowiedzUsuńCudny <33 Czekam na next <33
OdpowiedzUsuń