poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 8

 ♥ A u nas nic ciekawego.... nie przedłużamy... 



Rozdział 8 

13 dzień wakacji, do końca wakacji zostało 51 dni. 

León 
Szczęśliwy,zadowolony z życia szedłem przez korytarz w Studio On Beat. 
Podszedłem do swojej szafki.Z Larą nie gadam , a Ludmiła się do mnie nie odzywa-i w zasadzie stało mi się to obojętne. 
-Co ty człowieku robisz?-usłyszałem głos Diega na co ja-Tak , też się cieszę że cię widzę...
-León, to jak potraktowałeś Clare było nie w porządku- powiedział na co ja-Dlaczego niby? Byłem u siebie,i mnie wkurzyła. Jest ... żmiją. 
- A od kiedy ty tak z Violetką trzymasz co? - spytał krzyżując ręce na piersi - Patrz kim ona jest , a kim my...
-Jakoś nie specjalnie ci to przeszkadzało , kiedy się z nimi przyjaźniłeś-powiedziałem a on zmatowiał i spytał- Nimi?
-O to już nie pamiętasz Maxi'ego, Natalii , Cami , Violetty , Federico ... a no i jeszcze Francesca... ? Kim byli dla ciebie wtedy? A kim są teraz? - powiedziałem a on się jakby zawstydził, na co ja-Przepraszam, ale czeka na mnie przyjaciel-prawdziwy.

Wyszedłem z budynku. 
Ostatnio bardzo dużo czasu spędzałem z Maxi'm -świetny tancerz i DJ. 
To właśnie z nim byłem umówiony.
-Siema-powiedział kiedy przyszedłem w umówione miejsce .
-Hejka
-To co idziemy? 
-Pewnie. 
Dzisiaj po długich namowach Maxi, zgodził się żebym zobaczył gdzie mieszka. 
To nie było daleko.
Mały żółty domek z czerwonym dachem. 
-Muszę ci coś pokazać-powiedział kiedy weszliśmy za ogrodzenie.
Zaraz obok wejścia do środka znajdowały się drzwi od kuchni. 
-Maximiliano, to ty?-rozległ się głos kobiety, która zmywała naczynia.
-Tak mamo!-zawołał Maxi-Ja i León idziemy na górę!
-León, jaki León!!-zawołała wychodząc z kuchni, na co ja-Dzień dobry...
-Dzień dobry!-uśmiechnęła się -Wreszcie znalazłeś sobie kolegę... 
Maxi przewrócił oczami a ja się zaśmiałem.
-Maximiliano zaraz idę do pracy, tata powinien wrócić wieczorem ...-powiedziała wracając do kuchni, na co Maxi -Okey... chodźmy. 
Weszliśmy do pokoju na końca korytarza. 
Nie był to duży pokój . Na jednej z półek była wystawa słuchawek. 
Mały telewizor wisiał na ścianie,piętrowe łóżko stało zaraz przy oknie, i parapet posłużył za stolik nocny. Okna były tu nie naturalnie wysoko. 
-Maxi, masz strasznie fajny pokój-powiedziałem -Czemu tak nie chciałeś żebym tu przyszedł?
-Bo przy twoim to ruina-powiedział a ja usiadłem na parterze łóżka- Wcale nie. Skoro to jest ruina to nie widziałeś pokoju Violetty i reszty dziewczyn. 
-Uwierz widziałem-powiedział-Mama już chyba poszła, więc mogę zejść po coś do picia.
Maxi wyszedł , a ja zobaczyłem że za łóżkiem coś jest. 
Kiedy to wyciągnąłem olśniło mnie- to była ogromna tablica korkowa , a na niej poprzypinane zdjęcia- dziewczyn,Maxi'ego i Diega. 
Były zdjęcia jak byli mali, kartki urodzinowe , rysunki.... jejku oni na prawdę się bardzo przyjaźnili z Diegiem więc dlaczego  ich zostawił od tak dla tej cholernej żmii ...
Violetta była śliczna jak była mała. Oficjalnie nie znałem za dobrze bliźniaczek-z Cami gadałem raz , z Natalią może trzy. 
-I po co to wyciągasz?-spytał Maxi marszcząc brwi-Stare i nic nie warte...
-Dlaczego, przecież to są piękne wspomnienia!
-Bo tam jest Diego. 11 lat przyjaźni nic dla niego nie znaczyło... przez niego się dużo zmieniło...
Z pochmurniałem . 
-Co się zmieniło?
-Zawiedliśmy się-wszyscy. Violetta zamknęła się w sobie, Cami też ale mniej, a Nati go po prostu znienawidziła. Wyobrażasz sobie żeby Violetta wyszła i zaczęła śpiewać na cały ogród Adele? 
-Nie....
-To sobie wyobraź. Fran zniosła to najgorzej-zależało jej , a on złamał jej serce. 



3 komentarze:

Właścicielki bloga mają nadzieję że ten post Ci się podobał - opinię podaj w komentarzu - nie ważne czy negatywną czy pozytywną , bo każda jest ważna!!