Stałyśmy z Melissą przy stole z napojami, i wymieniałyśmy się kłamstwami naszego ojca. Najlepszy temat ever.
-Jestem w wieku Federica- powiedziała kiedy temat zszedł na jej pochodzenie-Przyszłam na świat pół roku przed nim-w marcu. Rodzice byli w trakcie sprawy rozwodowej i mama nie powiedziała Germanowi o tym że przyjdę na świat. Dowiedział się o mnie po roku.
-Jak nazywa się twoja mama?
-Esmeralda Peres. A tak w ogóle to..kogo dom?
-Państwa Verdas. Mają taką małą córeczkę Megan i syna w moim wieku-Leóna. To jego urodziny.
-León Verdas?!!- spytała a jej oczy pocieniały od gniewu.
-Owszem...coś nie tak?
-No bo on...
-Melissa...-podeszła do nas Sasha widocznie słysząc naszą rozmowę-Musimy porozmawiać.
-Wiedziałaś...-Melissa wbiła w nią gniewny wzrok.
-Co się dzieję?-León podszedł do nas, a wtedy Melissa wbiła w niego morderczy wzrok.
-To ty-jęknęła- Zabiłeś ją.
León miał oczy jak monety-najwidoczniej coś miał w tej sprawie do powiedzenia.
Ruszyli w ciszy, a ja dobiegłam do nich pytając co się dzieję.
-Nie mieszaj się-syknął León delikatnie mnie odpychając.
-Co? Ona oskarża...
-Może ma słuszność-odpowiedział smutno.
-Le...
-Odejdź, proszę!
Odszedł z Sashą i Melissą. Jeszcze nigdy tak się nie czułam- po prostu bolało mnie serce. Czułam jak krwawi...przez chwilę miałam ochotę iść i się pociąć. Nawet nie wiem dlaczego...
Jeszcze nigdy mnie tak nie potraktował...czy León kogoś zabił? Te myśli mnie przytłaczały. Wszystko stało się tak dalekie chodź było tak blisko. Pośrodku parkietu, na którym wirowały tańczące pary stoję sama i śledzę jego kroki. Tak mi wstyd...Nie wiem co mam myśleć. Czuję niechęć do siebie z powodu mojego zawahania.
Ja go poniekąd darzyłam zaufaniem, a on mi karze się nie mieszać...
Ja go pokochałam a on chcę żebym odeszła...
Już chyba mogę tylko płakać... tylko na to mam siłę.
León
Wzrok Violetty był smutny i pełen rozczarowania- na zawsze go zapamiętam. Nie chciałem jej mówić... Nie chcę żeby wiedziała. Po po prostu boję się jej reakcji. Zależy mi na niej. Zamknęliśmy się w trójkę w jednym z pokoi.
-Zabiłeś ją-jęknęła Sasha- Zabiłeś moją najlepszą przyjaciółkę! Naszą najlepszą przyjaciółkę! Sash...
-Proszę cię!-wrzasnęła na nią moja kuzynka- Anabell częściej kłamała niż oddychała!
-Co?!-spytała- Ona nigdy mnie nie okłamała.
-Mylisz się. Kłamała cały czas. Pamiętasz Daniela Baker'a?
-Tak. Zdradzał mnie z Jessicą Parker.
-A kto ci to powiedział?
-Anabell
-Właśnie. On cię nie zdradzał. Tylko twoja najlepsza przyjaciółka była zazdrosna...
-Nie wierzę ci.
-Jakby ona to powiedziała to byś uwierzyła?!!
****
Nie wiadomo jak Mel, Sash, León, Violetta i Camila całkiem przypadkowo znaleźli się na drodze przed jakimś domem.... trzy przecznice dalej od domu Verdasów.
-Jesteś mordercą!!- krzyczała Melissa
-Ał!-krzyknął chłopak i odsunął się od dziewczyny.
-To była największa suka, jaka znałam!-pisnęła Sasha i potrząsnęła Mel, a ta wyrywając się z jej ramion ryknęła- Co ona ci takiego zrobiła?!!
-Szantażowała mnie!
-Czym?-spytał León którego najwyraźniej zaciekawiło zdanie Sashy. Dziewczyna spojrzała na niego ze zmieszaną twarzą i powiedziała- Tobą. Cały czas się bawiła twoim uczuciami jak zabawką...ale wy byliście w nią tacy zapatrzeni... Tak bardzo...tak bardzo chciałam żeby przestała. I przestała-umarła. Chciałam tego i powiedziałam jej to-wykrzyczałam patrząc w oczy. Życzenia się spełniają.
Reszta milczała. Nawet León nie wiedział że Anabell go TAK oszukiwała.
-Dalej ją kocham-powiedział chłopak- Zawsze ją kochałem, i zawsze będę. To była jedna z tych, których się nie zapomina...jeszcze drugiej takiej nie poznałem.
Wtedy Violetta stojąca za drzewem z Cami opadła, jakby na te słowa miała umrzeć niczym Odetta z Jeziora Łabędziego.
-Violu?-spytała Cami która kucnęła przy niej.
León słysząc słowa rudej dziewczyny odwrócił się szybko, a tam zastał Violettę która z trudem wstawała z trawy. Chciał do niej podejść, ale ona go odepchnęła.
-Wracamy do domu- powiedziała i podtrzymała się na ramieniu Camili.
-Violetta...-chłopak chciał z nią porozmawiac, ale ona nie dopuściła go do słowa- Żałuję że się w tobie zakochałam. Nie z powodu...wypadku. Nie żałuje dlatego że z twojego powodu ta dziewczyna nie żyję. Mówiłeś kiedyś że...że choć trochę ci na mnie zależy. Dużo mówiłeś, przypomnij sobie. Szkoda że na słowach się skończyło.
-Vio...
-Odejdź...
Wtem poraził ich blask świateł samochodu. Pisk opon i trzaskanie drzwiami wydawało się dobiegać ze wszystkich stron.
-Aaaa!
León próbował w tym świetle odnaleźć rękę Violetty lub Sashy- ale nie udało się. Leżał na poboczu- rzucił się w bok słysząc auto. Uniósł głowę i tyko jedno mu się udało zapamiętać- cień Violetty i Sashy wciąganych do auta.
-Violetta...-powtarzał-Gdzie jest Violetta...? Violetta!!!
Hej tu Kaja- no troszeczkę zmieniłyśmy kolejność zdarzeń. Cóż...długa nas nie było a za to podziękujcie Oli która miała przepisać ten rozdział.
A co będzie dalej??
W skrócie: Violetta i Sasha doeżdżają sobie nawzajem, i obwiniając jedna druga o wydarzenia. León pozostawiony z Melissą bez oparciam jakim była Sash najchętniej by ją...zabił? Nie no, zdradzimy że nie zostanie seryjnym mordercą. Francesca niespodziewanie wyjeżdża do Włoszech, a Natalia ma bardzo ciekawe informacje dotyczące...Marii Castillo.
-Violetta...-powtarzał-Gdzie jest Violetta...? Violetta!!!
Hej tu Kaja- no troszeczkę zmieniłyśmy kolejność zdarzeń. Cóż...długa nas nie było a za to podziękujcie Oli która miała przepisać ten rozdział.
A co będzie dalej??
W skrócie: Violetta i Sasha doeżdżają sobie nawzajem, i obwiniając jedna druga o wydarzenia. León pozostawiony z Melissą bez oparciam jakim była Sash najchętniej by ją...zabił? Nie no, zdradzimy że nie zostanie seryjnym mordercą. Francesca niespodziewanie wyjeżdża do Włoszech, a Natalia ma bardzo ciekawe informacje dotyczące...Marii Castillo.

superowy rozdział nie moge doczekać sie nexta
OdpowiedzUsuńIdę czytać dalej! Dużo tu się dzieje ;)
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuń