niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 4

Hejkaa ... to rozdział 4 . Koniec wiecznego "pokazywania sobie języka"



Violetta 
Z Leónem , nie gadam od kilku dni , a kiedy się widzimy to jedyne co robimy to pokazujemy sobie język . 
Dzisiaj stało się coś do czego przygotowywałam się od kilku miesięcy.. 
Miałam chłopaka - Tomasa. Mieszka teraz w Hiszpanii , a związek na odległość , z moją naturą nie miał szans przetrwać. Dzisiaj mu to powiedziałam kiedy rozmawialiśmy przez kamerkę.... 
Zdenerwował się... powiedział że , sama nie podęłabym takiej decyzji- nie miał racji , bo nawet dziewczyny nie wiedziały, o moich zamiarach... 


Siedziałam samotnie pod wielkim lustrem , w ciasnym korytarzyku przy oknie, z którego widok rozciągał się na pasma zieleni, należące do Verdas'ów . Czasem przerażała mnie ich fortuna.. 
Często tu przychodziłam gdy byłam smutna... i nikt mnie nigdy nie mógł znaleźć ; dopóki nie wyszłam , to nikt nie wiedział gdzie jestem ... ☺

- Nie ubrudź lustra- usłyszałam za sobą szorstki głos ... Leóna..
- Jak mnie tu znalazłeś?!- spytałam , a on usiadł obok i powiedział- To nie było trudne, jestem wyczulony na twoje perfumy.. fiołki , prawda?
- Tak- parsknęłam śmiechem. 
- Violetta, nie chcę się kłócić .. język mi wysycha... - powiedział , ja znowu nie potrafiłam ukryć uśmiechu.
- Dobra, zapomnijmy..-powiedziałam i oparłam się o lustro- To nic nie da... te nasze kłótnie..
- Co ci jest? - spytał i spojrzał przenikliwie na mnie 
- Nie nic... 
- Chłopak z tobą zerwał? - spytał bardziej żartobliwie ale ja powiedziałam tylko jękliwie : Nie... ja z nim!!
Po tych słowach wybuchłam płaczem .. 
- To miał być żart..- powiedział jakby zrezygnowany , po czym westchnął - Skoro z nim zerwałaś to ewidentnie go nie kochałaś ... czemu płaczesz?!! 
Rzuciłam mu spojrzenie mówiące : Możesz sobie iść.... 
- To znaczy... - zaczął zakłopotany- Opowiedz mi o tym... 
- On jest w Hiszpanii , a związek na odległość ... to było do przewidzenia że nie damy rady... - powiedziałam przez łzy i schowałam twarz w dłoniach. 
Nagle poczułam jego uścisk ... 
- Przytul się ... - powiedział , kiedyś , bym go odepchnęła , ale teraz tego potrzebowałam....
Wtuliłam się w jego ramię . 
Po kilkunastu minutach wyszliśmy z tego korytarzyka. 
- Dzięki, za pocieszenie- powiedziałam jeszcze z zapłakanymi oczami . 



Ludmiła 
Czekałyśmy z Larą w salonie na Leóna. 
Kiedy przyszedł w oczy rzuciły mi się mokre planki , na jego koszulce. 
- Dziewczyny, sekundę przebiorę się i schodzę , okey?- spytał a my pokiwałyśmy głowami równo po czym obok nas jak cień przemknęła ta Violetta. Po jej oczach widać było że płakała. 
Kiedy León się oddalił, Lara powiedziała- Widziałaś te plamki na bluzce Leosia? 
- Yhm..-mruknęłam na co ona- Założę się że te ślady pozostawiły łzy Violetty. Widziałaś , jak na siebie spojrzeli?!- rzeczywiście León i Vilu rzucili sobie przyjacielskie spojrzenia ... 
- Do czego zmierzasz?-spytałam na co ona- Że już nie jesteś jedyną dziewczyną na drodze Leóna... 

1 komentarz:

Właścicielki bloga mają nadzieję że ten post Ci się podobał - opinię podaj w komentarzu - nie ważne czy negatywną czy pozytywną , bo każda jest ważna!!