piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 1

Hejka zanim przeczytacie ten rozdział radzę przeczytać nową zakładkę " Streszczenie" - tak żeby nie było wątpliwości ...
Mamy nadzieję że się spodoba :)
KOMENTARZE!! PLISSS KOMENTUJCIE!!


Rozdział 1 
 1 dzień wakacji ... do końca wakacji pozostało 
61 dni 
Violetta
Jak co dzień wstałyśmy z dziewczynami rano witając słońce uśmiechem ... i wieczną kolejką do łazienki ..
- Jak chcecie dzisiaj jeść śniadanie , to muszę iść pierwsza!! - wrzasnęłam i wpadłam do łazienki , zamykając na klucz stare , obdarte drzwi . Nasz pokój nie pasował do reszty ... 
I to z naszego pokoju było wejście na strych . 
Ubrałam się i umyłam najszybciej jak to było możliwe . Spojrzałam na zegar w komórce - równa 7.00 - inne nasze rówieśniczki o tej porze jeszcze śpią bądź piszą z chłopakami z sąsiedztwa wykorzystując czas kiedy śpią rodzice... ale nie my . 
Wyszłam z łazienki , a po mnie zajęła ją Natalia . 

Zbiegłam po schodach odsłaniając zasłony w oknach , aż doszłam do kuchni , gdzie mój tata uczył mojego braciszka jak używa się zmywarki ... 
- Cześć tato!- powiedziałam nie przywiązując większej uwagi do Federica który coś wkładał do maszyny zmywającej . 

- Córuś kanapki leżą na stoliku pod oknem - powiedziałam nawet na mnie nie patrząc- to zawsze wyglądało inaczej - witał się ze mną , pytał co mi sie śniło i całował w czoło , żegnając mnie powiedzeniem- Do widzenia królewno ... ! - ja jestem królewną , a Fede... to Fede. 
- Dziękuje - powiedziałam owiana chłodem jego tonu i podeszłam do Fede :
- Pst!!- szepnęłam na co on - Czego?! - szepnął 
- Po ojca ugryzło? 
- Nie wiem przed twoim przyjściem odebrał jakiś telefon i od tej pory...  
- Dobra, zmywaj, do potem - przerwałam i wyszłam z kuchni . 
Szłam przez korytarz do naszego pokoju .. korytarz był bardzo bogato urządzony i nasze drzwi frontowe też były piękne... gorzej z tym co było za nimi ... 

                                                                     ***

- Stołówka otwarta!! - wrzasnęłam na co dziewczyny się zbiegły do talerza na którym był stos kanapek . 
- Zostawcie  mi coś! - wrzasnęłam biorąc do ust kanapkę z serem . 
Po tym śniadaniu , zeszłyśmy na dół - pani Verdas nas zawołała . 
 - Dziewczęta - powiedziała z uśmiechem . Był to bardzo miła i dobra kobieta + Chcecie się jakoś "przydać" w te wakacje? 
- Pewnie-powiedziałyśmy na raz na co ta- Dobrze . Violu - zwróciła się do mnie- Meg bardzo prosiła żebyś to ty się nią opiekowała , to jak? 
- Tak, bardzo lubię zajmować się Megi - jest prze grzeczna!- powiedziałam . To chyba najlepsze o mogło mi się trafić , z zajęć w tym domu . 
Nadbiegła Megan i rzuciła mi się na szyję . 
Pociągnęła mnie za sobą do ogrodu . 
- Chcesz zagrać w piłkę? - spytałam na co ona- Wiesz co ...wolałabym , iść go mojego pokoju i przygotować się na przyjazd mojego brata!!
-Brata? On przyjeżdża ? - Verdasowie mieli syna , ale ja nigdy go nie widziałam , wiedziałam tylko że też ma 16 lat . 
- Tak!! Z Chicago!! - wrzasnęła Megan 

4 godziny później : 

Właśnie wyszłam z kuchni , na srebrnej tacy niosąc ciasteczka dla Megan . 
- León , León!!!!! - usłyszałam jej krzyk i odwróciłam się aby zobaczyć , na kogo ona widok tak strasznie się cieszy . Odwróciłam się i po prostu upuściłam te ciastka ... 
To był ten León!! 
Jemu na mój widok , wyszły oczy z orbit . Trzymał Meg na rękach , a ja zaczęłam zbierać te ciastka. 
Kiedy podeszłam do nich , szepnął- Hej Violetta ... 
- Hej León... - powiedziałam nie pewnie , na co on - A co ty tu... 
- Viola tu mieszka!! - wrzasnęła Megan , a ja się lekko zawstydziłam ...
- Jestem opiekunką Megan - powiedziałam i uniosłam do góry tacę - Ciastko? 
- A z czym? - spytał patrząc na nie , takim " apetycznym" wzrokiem ...
- Z czekoladą ... - powiedziałam i wymusiłam uśmiech , kiedy usłyszałam - Yyy...eee .. 
Zobaczyłam obok siebie Francesce która wbiła wzrok w chłopaka
- Mówiłam- powiedziała - Megi , mama kazała mi przekazać że bierze cię na zakupy ... 
Megan pobiegła do swojej mamy razem z Fran , a ja z tymi ciastkami zostałam na środku salonu ... a no i jeszcze León ... 
- Wiesz ... nie poznaliśmy się w najprzyjemniejszych okolicznościach więc ... Hej jestem León - powiedział i podał mi rękę , na co ja nie pewnie ale już nie z wymuszonym uśmiechem - Jestem Violetta .
- Too ... mogę to ciastko? - spytał nadal trzymając moją dłoń , na co ja z udawanym oburzeniem - To dla Megan!! 

1 komentarz:

Właścicielki bloga mają nadzieję że ten post Ci się podobał - opinię podaj w komentarzu - nie ważne czy negatywną czy pozytywną , bo każda jest ważna!!